The Demise of the Physical Exam ad

I już w czasie tego pierwszego urzędu nauczyłem się robić to samo. Dobrze pamiętam mój pierwszy kurs dotyczący diagnostyki fizycznej, który miał miejsce na początku mojego drugiego roku szkoły medycznej. Preceptor był intensywnym, ale sympatycznym onkologiem, który był wyraźnie ambiwalentny co do wartości umiejętności, których nauczał. Oczywiście posłusznie wyszkolił nas w odpowiedniej mechanice – wyczuwając limfadenopatię, przeprowadzając kompleksowe badanie neurologiczne i tym podobne – i wypowiedział zwyczajowe homilie na temat ich znaczenia. Ale nacisk na nasze cotygodniowe sesje polegał na normalnych wynikach badania fizycznego – stenografie miękka, nieskazitelna i niepoddająca się badaniu narządów płciowych , że przyzwyczailiśmy się do pisania na listach pacjentów w nadchodzących latach. Dla niego, wydawało się, kurs był platformą do nauczania nowego języka, nie wprowadzając narzędzia odkrywania. Kiedyś, w odpowiedzi na pytanie, wyśmiał, że wykonanie fizycznego egzaminu opisanego w naszym podręczniku zajęłoby dwa dni. Nawet kiedy wykonywał ruch nauczania diagnozy fizycznej, wydawał się go lekceważyć.
Zauważyłem podobne postawy wobec diagnozy fizycznej podczas mojego stażu i pobytu. My, mieszkańcy, uważaliśmy badanie fizykalne za tajemniczą ciekawość – w końcu, kto miał czas, aby skoncentrować się na właściwej technice, kiedy trzeba było okrążyć 15 pacjentów. Nawet jeśli powiedzielibyście, że słyszeliście rozkoszne otwarcie lub kliknięcie mystystoliczne, nikt wam nie wierzył, albo ludzie myśleli, że się popisują, albo zakładali, że wasze obserwacje pochodzą z czegoś innego niż fizyczny egzamin. Technologia rządziła dniem, pozwalając na diagnozę na odległość. Niektórzy lekarze nawet nie nosili stetoskopu.
Ale było kilku lekarzy – stare dusze. zagubione dusze. – który nawracał w imieniu diagnozy fizycznej, przypisując mu niemal mistyczną moc. Te anachronizmy chciały usłyszeć o szepczącym pectoriloquie, zanim pozwolą ci opisać wyniki radiogramu klatki piersiowej. Nasza apatia zdawała się podsycać ich gorliwość, zwiększając ich obawy, że umiejętności egzaminacyjne zanikną i umrą.
W rzeczywistości spadek mógł już się rozpocząć. Na przykład w badaniu przeprowadzonym w 1992 roku w Duke University Medical Center 63 pacjentów z chorób wewnętrznych zostało poproszonych o wysłuchanie trzech wspólnych szmerów serca, które zostały zaprogramowane w manekinie1. Pomimo tego, że testowano je w cichym pokoju i cały czas miały ochotę – prawie nie występowały warunki w rzeczywistej praktyce – około połowa nie mogła zidentyfikować niedomykalności zastawki mitralnej lub niedomykalności zastawki aortalnej, a około dwie trzecie pominięto zwężenie zastawki mitralnej. Wydajność nie uległa poprawie w dalszej części roku, kiedy mieszkańcy zostali ponownie przetestowani. W innym badaniu studenci medycyny i mieszkańcy medycyny wewnętrznej i praktyki rodzinnej zostali poproszeni o wysłuchanie 12 różnych dźwięków serca zarejestrowanych od prawdziwych pacjentów2. Średnio mieszkańcy prawidłowo rozpoznali tylko 20 procent dźwięków – wskaźnik sukcesu niewiele lepszy niż ze studentów medycyny. Badania osłuchiwania płuc wykazały podobnie fatalne wyniki
Nic dziwnego, że nauczyciele medyczni, których praca polega na zapewnieniu właściwego przekazywania umiejętności medycznych, uznali te wyniki za kłopotliwe
[hasła pokrewne: pasy przepuklinowe, drożdże w organiźmie, szkola rodzenia szczecin ]
[hasła pokrewne: fanipos ulotka, niepokonani cda, olej z pestek arbuza ]